piątek, 24 października 2014

Jak to jest z obrażaniem wyglądu.

Muwi teraz o obrażani ludzi typu: rudy, gruby, pryszczaty. Ale przez ludzi w miare mądrych i ogarnientych a nie przez pospolitych swagerów. Krótko mówiąc łatwiej obrazić wygląd niż charakter. Ogarnięci ludzie kiedy kogoś z defektami wyglądu osądzą jako bardzo niedobrego charakterowo, to najpierw z nim często jeszcze gadają, nie odsuwają się lub ostatecznie ignorują. Kiedy jednak wrogi osobnik przekroczy granicę to zaczyna się chejt czyli nie konstruktywna krytyka. Dlaczego tak się dzieje? Bo to łatwiejsze. Czy powinno świadczyć o kimś źle? Chyba nie. Czy ten rodzaj przekonywania do zmiany to błąd? W pewnym stopniu tak. Odrzuceni ludzie często stają się gorsi. Jeżeli osobnik nie chce rozmowy trzeba od czasu do czasu wytyczać proste ścieżki, ale przez większość czasu po prostu go ignoruj. Jeśli będzie się przywalał to powidz co ma się w nim zmienić i nie zmieniaj zdania. Bądź szczery, może to coś da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz